czwartek, grudzień 14 2017

Held Brave - recenzja kasku!

kask moto 3.jpg

Nigdy nie zapominajcie wziąć swojego kasku ze sobą. Dość truistyczna rada, ale naprawdę polecam ją respektować. Ostatnim czasem wyjechałem na kilka dni, nawet nie myśląc o tym, że będę miał okazję wskoczyć na motocykl, jednak tak się zdarzyło. W ogóle nie miałem własnego sprzętu, a co najważniejsze, nie miałem swojego kasku Held Brave. Skończyło się to dosyć tragicznie, bo w trakcie jazdy miałem wypadek i doznałem wstrząsu mózgu, na szczęście bez większych szkód dla zdrowia i samego kasku, poza tym, że rozbiła się w nim szybka. Do dziś nie mam pojęcia w jakim kasku jechałem, nie znałem ani firmy ani modelu.

Jednak od momentu założenia go na głowę byłem przekonany o lichej jakości tego nieznanego garnka. W każdym aspekcie był nieporównywalny wobec mojego Held Brave. Już sama wyściółka była twarda i szorstka, gdzie we własnym kasku czuję komfort, miękkie nasadki pozwalają użytkować go nawet bez kominiarki, a w dodatku mam pewność, że wszelkie grzyby są zneutralizowane przez specjalny materiał. Drugi element, na który zwróciłem uwagę już podczas jazdy, to aerodynamika. W moim kasku nie wydawała mi się szczególnie genialna, ale kiedy miałem możliwość porównać ją z innym produktem, zrozumiałem jak bardzo dobrze się sprawuje. W Held Brave nigdy nie rzucało mi głową, co najwyżej lekko drżała przy naprawdę dużych prędkościach, a tu nawet przy 60 km/h czułem się jakby miało mi zerwać głowę z karku  W ten sposób da się wymienić każdy szczegół dotyczący niedociągnięć w nieznanym mi dotąd kasku, ale nie w tym rzecz. To przykre doświadczenie pozwoliło mi zrozumieć, że posiadam rzeczywiście wyśmienitej jakości kask, który muszę docenić. Nigdy mnie w nim nie przewiewa, dzięki sprawnej i całkowicie dostosowanej do moich potrzeb wentylacji, którą mogę kontrolować zarówno na brodzie, jak i na czubku głowy. Czasem zdarzało mi się narzekać, że przy 120 km/h potrafi dobrze zawiać, ale okazało się, że to nic w porównaniu z dużo gorszymi modelami. Im dłużej jeździłem w Held Brave, tym bardziej miałem wrażenie, że blenda jest za jasna. Tu nie miałem porównania, bo kask który przyszło mi użytkować blendy w ogóle nie posiadał. Wychodzi na to, że moje obiekcje wobec zaufanego kasku oparte były o maksymę: cudze chwalicie, swojego nie znacie. Teraz tylko coraz bardziej przekonuję się o tym, jak wartościowy kask posiadam, co więcej, niezawodny, ponieważ z każdego dotychczasowego wypadku twarda pokrywa poliwęglanowa chroniła minie przed nieprzyjemnymi skutkami. Nigdy też nie pękła mi szybka, pomimo ekstremalnych sytuacji, które przetrwała. Dobrze jest więc mieć swój zaufany kask, w którym przejeździło się dziesiątki tysięcy kilometrów, to daje niepodważalną pewność, co do jakości produktu, który się użytkuje  W moim przypadku wymuszona zmiana nie skończyła się dobrze i bardzo żałuję, że nie miałem przy sobie swojego kasku  Nie tylko nauczcie się mieć kask ze sobą na podstawie mojej opowiastki, ale być może zainwestujcie w taki kask jak Held Brave, który zapewni wam bezpieczeństwo w trasie.